Dzisiaj do pracy przez Trasę Zamkową dla dodania 2 km. Bytomska koło straży pożarnej bez przejazdu po piątkowym przejeździe wywroty z podniesionym kiprem pod ciepłociągiem. Ale nie dla roweru :-) Po pracy szukanie metrów w ramach Climbing Challenge, długość, tfuuu wysokość ma jednak znaczenie ;-) Przedostałem się na nieodległą od pracy Świętojańską, ca 20m mniej niż Miodowa, ale ruch znacznie mniej dotkliwy. Powspinałem się 4 razy i udałem się w stronę domu przez Robotniczą/Żelazną/Hożą. Tam odbiłem w stronę Przyjaciół Żołnierza i wjechałem Warcisława/Kormoranów do Łącznej, zjazd tą samą trasą i podjazd Duńską. Dalej do Andersena i Miodową w dół, no i skusiłem się na jeden Miodowy podjazd :-) Potem rutynowy powrót przez Wojska/halę AA i Litewską.
Świętojańska wydaje się być dobrą popołudniową alternatywą dla Miodowej z uwagi na mniejszy ruch aut, mimo, ze Miodową lubię bardziej.
Tym razem bez zdjęć, nic ciekawego nie dostrzegłem, skupiłem się na treningu :-)
Mapka z powrotu
Komentarze (7)
No, niech przestana padać i wypuszczać wiatry, na taka litość liczę :-)
Dodam jeszcze, że w czasach dość odległych regularnie jeździłem na czas trasą od leśniczówki Miodową do góry, zapisywałem wyniki ciesząc się z tzw "rekordów" - z czasem gnie w człowieku duch sportowca, zostaje jednak niekiedy cykloza - stąd świetnie Ciebie rozumiem.
Z satysfakcją obserwuję jak każdą chwilę wykorzystujesz dla treningu i to szukając trudnych tras gardząc łatwizną. Nawiązując do Twojego wpisu do mojego spaceru wokół Szczecina wyjaśniam, że zdjęcie bociana pochodzi ze Smolęcina, "piętro" wyżej niż Karwowo.
Po latach przypomniałem sobie, jaka to frajda pojeździć na rowerze :-)
Nie ścigam się w wyścigach, nie jeżdżę w stadzie (więcej niż 3 osoby to stado), odmóżdżam się walcząc sam ze sobą.
Jestem leszczykiem, po prostu rowerowym leszczykiem :-)