Etap 16 - pętla z wiatrem po pograniczu
Kościół w Schwennenz
Denkmal - są dwa nazwiska z lat 1815-1830 na podeście cokołu
No i zacząłem się grzać na sportową walkę, mimo grubej opony, bo wiatr popychał zdrowo. Niestety, zapomniałem, że segment zaczyna się od ścieżki na Lebhen , cały mój super pęd poszedł zatem w komin :-). Poczekamy na kolejny huragan od południa ;-) Za to segment Grambow - Linken zaliczyłem, udało mi się rozpędzić mojego ciężkiego rumpla do 44 km/h , Przecinak kręcił dupą jak stara ladacznica na widok dolarówki :-) No i w Linken zaczęło padać - zweryfikowałem orginalne plany najazdu na Loecknitz i pomknąłem z wiatrem od Bismarck na Blankensee, oj fajnie się cięło, na ostatnim podjeździe do Blankensee miałem nawet ponad 30 na liczniku :-) Magneto był przerażony wyścigowym tempem, łapką trzymał się klipsa od słuchawek i odmówił pozowania do fotek . Zaraz euforia się skończyła, bo po zmianie kierunku na Buk/Dobra dęło z przodu i z boku naprawdę ostro. Nie nabijałem dzisiaj kilometrów przez Sławoszewo, pojechałem via Wołczkowo i Głębokie, dzisiaj nie było nawet tak źle samochodowo. Mijałem wielu rowerzystów, wszyscy dzisiaj byli w jakimś dobrym nastroju, uśmiechy i pozdrowienia nastrajały optymistycznie do dalszego kręcenia. Na Głębokim z podziwem podziwiałem wyczyny morsów, ale dla nich to chyba już ciepła breja, a nie zimna kąpiel ;-) Standardowo Wojska, gdzie policja namierzała mnie radarem ;-) , potem hala AA, Litewska i dom. Muzycznie dzisiaj było ostro i ciężko, ale tematycznie zaproponuję Wam to, z czym pogodowo najbardziej walczyłem ;-)




