Etap 16 - pętla z wiatrem po pograniczu

Niedziela, 1 marca 2015 · Komentarze(11)
Po wzorowym zachowaniu podczas weekendowych urodzin małżonki bezproblemowo wyskoczyłem na poranne rowerowanie. Silny wiatr i groźba deszczu nie odstraszyły mnie, bo w tym tygodniu już nie pojeżdżę z powodów zawodowych i rodzinnych. Miało pakować konkretnie z południa, więc postanowiłem zmierzyć się z wiatrem, żeby zaistnieć na garminowych segmentach, na których kolega Arek święcił sukcesy. Chciałem się poprawić na "domowym" ;-) segmencie Grześka, Mierzyn-Stobno, ale wmordęwind mnie przytrzymywał skutecznie. Małe starcie z beżowym kundlem z pierwszego domu w Stobnie po przejechaniu torów po prawej, skubany wyskoczył zawodowo bez warknięcia i sięgał do nogi, miałem trochę szczęścia, że korba się dobrze ustawiła do strzału pietą, który udał się dosyć celnie. Przez boboliński mostek dostałem się do Schwennenz, gdzie postarałem się odnależć denkmal, jakoś wcześniej nie było na to czasu.


Kościół w Schwennenz


Denkmal - są dwa nazwiska z lat 1815-1830 na podeście cokołu

No i zacząłem się grzać na sportową walkę, mimo grubej opony, bo wiatr popychał zdrowo. Niestety, zapomniałem, że segment zaczyna się od ścieżki na Lebhen , cały mój super pęd poszedł zatem w komin :-). Poczekamy na kolejny huragan od południa ;-) Za to segment Grambow - Linken zaliczyłem, udało mi się rozpędzić mojego ciężkiego rumpla do 44 km/h , Przecinak kręcił dupą jak stara ladacznica na widok dolarówki :-) No i w Linken zaczęło padać - zweryfikowałem orginalne plany  najazdu na Loecknitz i pomknąłem z wiatrem od Bismarck na Blankensee, oj fajnie się cięło, na ostatnim podjeździe do Blankensee miałem nawet ponad 30 na liczniku :-) Magneto był przerażony wyścigowym tempem, łapką trzymał się klipsa od słuchawek i odmówił pozowania do fotek . Zaraz euforia się skończyła, bo po zmianie kierunku na Buk/Dobra dęło z przodu i z boku naprawdę ostro. Nie nabijałem dzisiaj kilometrów przez Sławoszewo, pojechałem via Wołczkowo i Głębokie, dzisiaj nie było nawet tak źle samochodowo. Mijałem wielu rowerzystów, wszyscy dzisiaj byli w jakimś dobrym nastroju, uśmiechy i pozdrowienia nastrajały optymistycznie do dalszego kręcenia. Na Głębokim z podziwem podziwiałem wyczyny morsów, ale dla nich to chyba już ciepła breja, a nie zimna kąpiel ;-) Standardowo Wojska, gdzie policja namierzała mnie radarem ;-) , potem hala AA, Litewska i dom. Muzycznie dzisiaj było ostro i ciężko, ale tematycznie zaproponuję Wam to, z czym pogodowo najbardziej walczyłem ;-)


Komentarze (11)

Ula, to jakiś młody czworonożny zawodnik. Pewnie już kilka butów powąchał z bliska i wyciągnie wnioski, nie dygaj ;-)

leszczyk 13:07 środa, 4 marca 2015

Prywatnie też psy lubię i się ich nie boję, coś faktycznie ten sezon marnie się pod psim kątem zaczął. To nie wina psa, że go nie zamykają na podwórzu albo nie prowadzą na smyczy - kopy należą się bardziej właścicielom... Oby tylko na takich drobiazgach się skończyło, czego Wam i sobie życzę :-)

leszczyk 15:09 poniedziałek, 2 marca 2015

Z niezmienną przyjemnością czytam opisy Twoich wycieczek zwłaszcza, że dotyczą tras, które są mi dobrze znane. Od dłuższego czasu omijają mnie przygody z psami. Ani w Leśnie Górnym, ani też w Stobnie nie prześladowały mnie psy, ktore nb bardzo lubię.

jotwu 09:00 poniedziałek, 2 marca 2015

Widzę, że przez to "choróbsko" zostaję w tyle za Wami, ale gdy trochę się podkuruję mam nadzieję na wspólne kręcenie.

srk23 08:25 poniedziałek, 2 marca 2015

mi tam wyszło dzisiaj trochę więcej i przyznam, że jechałem na oparach...

coolertrans 21:57 niedziela, 1 marca 2015

Stosuję tę samą metodę, przed dłuższymi wycieczkami. ;)

James77 15:44 niedziela, 1 marca 2015

Powiem Ci, że czułem się dziś wyjątkowo dobrze i jeszcze 20-30 km chętnie bym zrobił, gdyby nie padało

leszczyk 15:30 niedziela, 1 marca 2015

No to dzisiaj przesadziłeś! W taką pogodę prawie 50 km to prawdziwy wyczyn!

lenek1971 15:15 niedziela, 1 marca 2015
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa mpoto

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]