Etap 17 - miało być grubo, wyszło jak zwykle :-)

Poniedziałek, 9 marca 2015 · Komentarze(8)
Po tygodniowej rowerowej abstynencji dziś w planach był gruby strzał. Podczas pobytu w rodziców w Katowicach napatrzyłem się na śmigających po chorzowskim parku rowerzystów (widziałem też policyjne czynności po potrąceniu szosowca w Pszczynie...) i mając poniedziałek wolny chciałem strzelić pierwszą tegoroczną setę ... Już widziałem te komentarze, zachwyty, autografy , już czułem smak kebaba z Uecker 66 ... Ale jakoś tak - miało być cieplutko i słonecznie, a nie było, od północy wręcz wisiała ciemna ciężka chmura ... Miało nie być zadań domowych, a znienacka się pojawiły ... W końcu aż mi się odechciało chcieć... Ale koło 12:00 zebrałem się, pora uciekać pewnej przedstawicielce płaziego rodu, bo jak odpali , to mnie wciągnie nosem i wydali ... Pełna improwizacja, postanowiłem pokazać się na kilku stravulowych segmentach, żeby potem łkać w mankiet z powodu swego leszczostwa . No i trochę się upocić, żeby zgubić to, co dzięki mamie przybyło w boczkach, a dzięki tacie i bratu w marskości wątroby ;-) Na początek Dobra przez Bartoszewo i Sławoszewo, od ronda spinam się na segment do lecznicy na Lubieszynie. Dalej ciągłe podnoszenie terenu i ciśnienia przez tirowców przez Dołuje do Skarbimierzyc. Ucieczka na ścieżkę, odjazd we Wspólną i potem przez Malowniczą do strzelnicy wojskowej na Łukasińskiego. Potem pokręciłem się przez ulicę Piotra trochę popatrzeć, jak ludzie mieszkają na Mierzynie. Na cmentarzysku choinek na Wykopaliskowej spotkałem rudego sierściucha. Oczywiście, ani grzeczne ani mniej subtelne prośby o ładne pozowanie nie przyniosły skutku...


Hehehe, mam cię w pupie, spływaj stąd ...

Obok dom jakiegoś artysty z ciekawym oknem dachowym - skoro są "bawole oka", to ten projekt pozwolę sobie nazwać "owadzim odbytem"... 


Domek na kurzej łapce

Potem przez wyboje i błoto do Spółdzielczej, skąd ścieżką do Jeziorka Słonecznego, aby zmierzyć się z segmentem na Taczaka.
To jakaś lipa - wynik wyszedł, jakbym się czołgał, musiałem stanąć w miejscu pomiaru jak posilałem się batonikiem, hahahaha.
No i wyszło słoneczko - dlatego udałem się przez park na Jasne Błonia, aby Tuni , Uli i Renacie ofiarować bukiecik fijołków ;-)


Kwiatki dla dam :-)

Bo nie jestem taki ładny jak Kuba, co się w całości im ofiarował w dniukobietowym wpisie :-)

Pocieszyłem się słońcem na ławce, ładowałem baterie jak sierściuchy, złą energię oddałem korbie, a nie drapałem okolicznych przechodniów. Ładnie pachniała kawa z Cafe-Rower, ale zapomniawszy środków płatniczych poprzestać musiałem na węszeniu.

Fajny dzień, zamiast sety wyszła połowa, ale za to z prawdziwą przyjemnością. Z leszczowym planem na marzec sobie poradzę, nie ma co kwękać, tylko cieszyć się chwilami. Na segmenty wrócę za miesiąc na cienkim kółku, już się bójcie ;-) 

A - co do lutego, do plan dystansowy i wyjazdowy zrealizowano, udało się też zgubić pół kilo :-)


 

Komentarze (8)

Mirku, jak tylko zrobi się cieplej i będziesz w stanie zaakceptować moje ślimacze tempo, to chętnie się umówię na ekspedycję :-)

leszczyk 19:28 wtorek, 10 marca 2015

Piotr jak się podkuruję to na kebaba na "Uecker 66" piszę się na wspólną przejażdżkę.

srk23 15:23 wtorek, 10 marca 2015

Bukiecik fijołków jest śliczny :)

renik 08:37 wtorek, 10 marca 2015

ależ dziękuje slicznie za ten cudny bukiecik fiołków lub fiołkopodobnych kwiatków ! Śliczne sa !!!! :))))

tunislawa 22:11 poniedziałek, 9 marca 2015

Wycieczka fajna, opis jeszcze fajniejszy ale nad wklejaniem zdjęć trzeba troszkę popracować ;)

lenek1971 20:28 poniedziałek, 9 marca 2015

Wyszedł Ci całkiem niezły dystans, jeszcze lepszy opis wycieczki, no i fotki. Nazwa ulicy w Mierzynie to Spółdzielców, bliska nazwie ulicy gdzie mieszkam czyli Spółdzielczej.

jotwu 18:35 poniedziałek, 9 marca 2015
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa byloi

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]