Etap 3 - Trzej Królowie i królewna :-)

Wtorek, 6 stycznia 2015 · Komentarze(2)
Otrzymałem zaproszenie na przejażdżkę od Arka i Krzyśka, za co oczywiście bardzo dziękuję, ale po poniedziałkowej niedyspozycji nie czułem się na coś więcej niż 50 km, a plany koksów były znacznie ambitniejsze. Słusznie zrobiłem nie jadąc z nimi, bo dali dziś ognia... Usmażyliby mnie już do Dobieszczyna i potem bym się rozpaczliwie kolebał do domu... To nie czas smażenia, tylko budowania, zatem, koledzy, do zobaczenia w marcu ;-) Ja postanowiłem uczcić święto 3 Króli na swój sposób, Najpierw dopieściłem Królewnę, czyli wspiąłem się na Miodową. Dalej Andersena w stronę Warszewa , gdzie pierwsza tegoroczna setka wypadła koło kościoła. Przypadek ? Nie sądzę... Liczę na wysoką protekcję w tym sezonie :-)


Kościół na Warszewie 

Dalej nową obwodnicą w stronę Hożej i hajda w dół Robotniczą. Tam zaczęło się świętowanie , zaserwowałem sobie trzy "królewskie" podjazdy, najpierw Świętojańską, potem Strzałowską. Po niej chwila przerwy na złapanie oddechu na cmentarzu na Golęcinie przy wciąż robiącym wrażenie grobowcu rodziny Steinbrueck - można to podciągnąć pod denkmal, bo dwóch synów poległo na frontach I WŚ.


Grobowiec Steinbruecków na Golęcinie

Potem zjazd Strzałowską do Rolnej i wspinaczka na Zielną , która daje popalić - za to wynagradza widokami za milion dolarów.

 
Widok-marzenie z Zielnej, przepraszam za beznadziejną jakość fotek z komórki

Z ulicy Pokoju skręciłem w Podolską, a potem w Nehringa, Na chwilę wstąpiłem na pozostałości stołczyńskiego cmentarza, który pamiętam jeszcze pełen grobów - teraz jest tam parczek. Stoi kilka pomników - mnie zainteresował ten ze zdjęcia, różne nazwiska, ten sam rok śmierci i grób. Historia pozostanie niedopowiedziana...


Jeden z nielicznych pozostałych pomników na cmentarzu na Nehringa...

Potem korzystając ze Słonecznej pogody zjechałem Kościelną i via Skolwin dotarłem do Polic. Tam zacząłem odczuwać trudy wycieczki i żałowałem, że nie miałem ze sobą batonika dla pokrzepienia. Ale znajome tereny to już nadzieja na spokojny powrót do domu, ścieżka z Polic do Głębokiego była dziś uczęszczana przez rowerzystów. Mozolnie kręcąc korbą na resztkach paliwa dotwarłem bez zbaczania do domu. Tam czym prędzej przyjąłem proteiny w postaci kabanosów i izotoniki produkcji Żywca :-) 

Gniewamy się z Microsoftem, bo chyba przez wersje XP Garmin szaleje i nie zapisuje dystansu, dane znowu wpisane z ręki z urządzenia. Dziś był na tyle łaskawy, że serwer przyjął chociaż dane , dzięki czemu możemy cieszyć oczy mapką.

Muzycznie wyjazd upłynął pod znakiem pobytu w śpiączce ;-)
 

Komentarze (2)

O,to dobre panie kolego :-)

leszczyk 20:21 wtorek, 6 stycznia 2015

Mamy już na razie cele na 2015 rok...(mówimy o kilometrach)..
Cel na 2015 rok: osiągnąć cel z 2014 roku, które powinny być osiągnięty w 2013 roku, po tym, jak nie zrealizowaliśmy go w 2012 roku tak, jak to zaplanowaliśmy w 2011 roku...

coolertrans 18:57 wtorek, 6 stycznia 2015
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa iaski

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]