Etap 85 - Fuerteventura przejazd 4
Po obiedzie dosiadam Pożycza i ruszam jak zwykle przez Costa Calmę do końca drogi wewnętrznej, a tam odbijam wzorem podejrzanych wcześniej bikerów po prostu w dzicz...
Pożycz w ostatniej misji ...
W końcu po widocznych szlakach , po których jeżdżą auta terenowe ja i Pożycz też damy sobie radę...
Zaczyna wiać i to konkretnie. Kieruję się w dół w stronę widocznej na zdjęciu zatoczki. Miejscami droga pełna dziur i piachu, ale przejezdna. Nad wodą dostrzegam ... czyżby denkmal ?!?

Denkmal ku czci ... muszli...
Sprawa nie jest aż tak sensacyjna, pomnik mówi o tym, że w tym miescu znaleziono pokłady muszli charakterystycznych dla ciepłych wód, co świadczy o tym, że w pobliżu wyspy biegł Golfsztrom lub inny starszy od niego ciepły prąd morski...
Kontroluję czas, bo powoli zbliża się pora na oddanie Pożycza.
Docieram na skraj zatoczki, widać, że kiedyś była tam jakaś budowla - latarnia ?

Ruina nad zatoczką
Wracam znaną już drogą wewnętrzną, docieram do szutrów i walcząc z wiatrem jadę do hotelu. Dla mnie wiatr jest przeszkodą, dla innych wyczekiwaną atrakcją, niebo nad plażą zakwita żaglami desek i skrzydłami kite'ów...

Latawce...
Na pożegnanie jeszcze raz szutrówką do laguny, słupek służy jako statyw do zrobienia zdjęcia ze wzgórzem, które parę dni wcześniej zdobyłem wspinaczką, widoki z góry naprawdę warte wysiłku.

Pora na rozdzierające serce pożegnanie z Pożyczem, dobrze mi służył przez te 3 dni, polubiłem jego strzelający suport.
Kto wie, amigo, może jeszcze się spotkamy ?
Hasta la vista !




