Ostatni wrześniowy wyjazd - całkiem niespodziewany... Ale skoro żona i pogoda pozwalają, to nierozsądne byłoby nie skorzystać. Start dopiero o 18:00, więc kilometrowego szału nie będzie. Ruszam bez planu , do Polic mi się nie chce , no to może Koralową ? Sznur aut mnie osłabia - jadę w stronę Mierzyna, oglądam postępy na budowie u kuzynki i kontynuuję w stronę Stobna. Stamtąd jeszcze nieznaną mi drogą za torami w prawo na Dołuje. Podczas krótkiego postoju telefonicznego mija mnie junior , "rzucam" się w pogoń, ale nie udaje mi się zbliżyć nawet na metr.... Junior tnie na Lubieszyn, ja z uwagi na szarówkę decyduję się na dojazd do drogi Dobra / Wołczkowo przez Wąwelnicę.Dla dodania koloru wycieczce wspinam się na podjazd w Redlicy i wracam nim w dół, chwila płytowo-gruntowych wstrząsów koło oczyszczalni i jadę betonówką przez pola w stronę drogi na Wołczkowo - na polach unosi się mgła...
Oby z tej mgły nic nie wyszło ...
Na terenach ZPL wspomaga mnie "Rammstein" - przez Wołczkowo jest to "Bestraffer", no tak sam się ukarałem tym fatalnym samochodowo odcinkiem, wieczorem jest jeszcze gorzej niż zwykle.Głębokie / Wojska / Szafera / Litewska i dom. Zależało mi, żeby przed ostatnim kwartałem pozostało mniej niż 900 km do 5000 - to daje ca 300 km do zrobienia w miesiącu, a to tyle, co robiłem w najgorszym okresie tego roku. Taki psychologiczny trik ;-) Jeżeli pogoda i czas pozwolą, to może się uda dobić do 5k ... Z planów cząstkowych do zrealizowania pozostaną 2 wycieczki +100, aby mieć w tym roku na koncie 10 takich wypraw. Jedna to zapewne będzie Schwedt , z drugą czekam na propozycje :-)
Komentarze (6)
Komentatorzy doceniają Twoją aktywność, więc masz znowu garść propozycji nowych tras. Pojęcia nie mam jak się pedałuje po 18:00, bo jeżdżę wyłącznie przed południem.
Dziękuję gościowi za podpowiedzi, nie omieszkam skorzystać :-) Arku - Brama Brandenburska pachnie nie stówką, ale trzema - musi zatem poczekać na moją lepszą - oby - formę w przyszłym sezonie no i dłuższy dzień :-)
Ten rowerek w Prenzlau mnie kusi. Altwarp zaliczony, choć tak się spieszyłem na łódkę do Nowego Warpna, że czasu na atrakcje starczyło akurat na dużego Lubzera, więc kajaka nie widziałem. Przystań w Mescherin ładna, fiszbułę w Rieth też pałaszowałem - ale wiadomo, po jakimś czasie wszystkie drogi spacerowe są już powtarzalne :-) Stara cegielnia powiadasz, hmmm, zaciekawiło mnie to...
Rowerek w Prenzlau, kajak w Altwarp, przystań w Mescherin, stara cegielnia w Jatznik, przystań w Rieth (nową drogę tam robią)... jeszcze parę miejscówek na 100 by się znalazło. :)
Po latach przypomniałem sobie, jaka to frajda pojeździć na rowerze :-)
Nie ścigam się w wyścigach, nie jeżdżę w stadzie (więcej niż 3 osoby to stado), odmóżdżam się walcząc sam ze sobą.
Jestem leszczykiem, po prostu rowerowym leszczykiem :-)