W sobotę najpierw w szponach małżonki - zakupy przed pisoską niedzielą, żeby tylko z głodu nie umrzeć ;-) Potem przepustka na 3 godziny, dobrze wykorzystana.
Komentarze (1)
Rzadko ostatnio jeździsz i przeoczyłem twoje wyprawy z poprzedniego weekendu ,a co do sobotnich zakupów wczoraj byłem w Szczecinie aż siedem godzin po sklepach a dziś kręgosłup mnie bolał :(
Po latach przypomniałem sobie, jaka to frajda pojeździć na rowerze :-)
Nie ścigam się w wyścigach, nie jeżdżę w stadzie (więcej niż 3 osoby to stado), odmóżdżam się walcząc sam ze sobą.
Jestem leszczykiem, po prostu rowerowym leszczykiem :-)