Małżonka zleciła mi sporo domowych upierdliwości, zostało za mało czasu na rower. Poszedłem zatem na kijki, żeby nie zmarnować pięknej pogody. pięknie pachniały bzy.
Po latach przypomniałem sobie, jaka to frajda pojeździć na rowerze :-)
Nie ścigam się w wyścigach, nie jeżdżę w stadzie (więcej niż 3 osoby to stado), odmóżdżam się walcząc sam ze sobą.
Jestem leszczykiem, po prostu rowerowym leszczykiem :-)