Towarzyskie Scheldeprijs
Sobota, 7 kwietnia 2018
· Komentarze(6)
W zeszłym roku opuściłem wydarzenie, z uwagi na sprawy zdrowotne, ale w tym roku zdecydowałem się pojechać w tej sympatycznej imprezie. Nasz firmowy peletonik liczył 14 osób. Wiosna nie sprzyjała treningom, więc tempo było naprawdę towarzyskie. Przywieźliśmy do Flandrii ładną pogodę, wiatr też nie męczył bardzo na płaskich jak naleśnik polach. Obyło się bez większych przygód - jedna tylko guma u kolegi oraz mini kraksa, w której uczestniczyłem przez gapiostwo, ale bez upadków i konsekwencji. Na mecie całe chmary zadowolonych i uśmiechnietych kolarzy, makaron i zimne piwko. To jedyna impreza integracyjna, na którą jeżdżę z prawdziwą przyjemnością.

Może lekko podnieść siodełko?

Przy kanale Alberta

Parę osób wpadło ....

Można było dostac oczopląsu ...

Nagroda...
Nawet jeszcze do kupy tysiaka w 2018 nie uskładałem ... Bida, panie.
Sam przejazd to 88km, ale zarejestrowałem (kosztem średniej !!!) dojazdy z i do hotelu. W końcu same się nie przejechały...

Może lekko podnieść siodełko?

Przy kanale Alberta

Parę osób wpadło ....

Można było dostac oczopląsu ...

Nagroda...
Nawet jeszcze do kupy tysiaka w 2018 nie uskładałem ... Bida, panie.
Sam przejazd to 88km, ale zarejestrowałem (kosztem średniej !!!) dojazdy z i do hotelu. W końcu same się nie przejechały...




