Do Eggesin z kolegą
Poniedziałek, 2 kwietnia 2018
· Komentarze(6)
Po beznadziejnej niedzieli w Lany Poniedziałek ostatnia okazja do treningu przed flandryjskim przejazdem. Kolega zawiózł nas samochodem do Buku, stamtąd wzorowymi niemieckimi trasami udaliśmy się do Eggesin, bo chciałem, żeby wiatr na powrocie nam pomagał.Ruszyliśmy krótko po 10:00 i było jeszcze baaardzo rześko, nawet bałem się, czy nie ubrałem się zbyt lekko. Na szczęscie kręciliśmy dosyć żwawo a słońce niwelowało efekt zimnego wiatru. Po dojeździe do Eggesin krótki popas na ryneczku w miłych promieniach słońca.

Kościół w Eggesin
Powrót z wiatrem, który przynajmniej nie przeszkadzał - poćwiczyliśmy jazdę na zmianach, zmusiłem sie do przejechania całej trasy na blacie. Gdybym jechał sam, pewnie by mi się nie chciało. Nie wracałem na rowerze z Buku do domu, żeby dokręcić jeszcze 12-13km, bo był czas na obiad u teściów, nie wolno było się spóźnić :-)

Kościół w Eggesin
Powrót z wiatrem, który przynajmniej nie przeszkadzał - poćwiczyliśmy jazdę na zmianach, zmusiłem sie do przejechania całej trasy na blacie. Gdybym jechał sam, pewnie by mi się nie chciało. Nie wracałem na rowerze z Buku do domu, żeby dokręcić jeszcze 12-13km, bo był czas na obiad u teściów, nie wolno było się spóźnić :-)




