Do Eggesin z kolegą

Poniedziałek, 2 kwietnia 2018 · Komentarze(6)
Po beznadziejnej niedzieli w Lany Poniedziałek ostatnia okazja do treningu przed flandryjskim przejazdem. Kolega zawiózł nas samochodem do Buku, stamtąd wzorowymi niemieckimi trasami udaliśmy się do Eggesin, bo chciałem, żeby wiatr na powrocie nam pomagał.Ruszyliśmy krótko po 10:00 i było jeszcze baaardzo rześko, nawet bałem się, czy nie ubrałem się zbyt lekko. Na szczęscie kręciliśmy dosyć żwawo a słońce niwelowało efekt zimnego wiatru. Po dojeździe do Eggesin krótki popas na ryneczku w miłych promieniach słońca. 


Kościół w Eggesin

Powrót z wiatrem, który przynajmniej nie przeszkadzał - poćwiczyliśmy jazdę na zmianach, zmusiłem sie do przejechania całej trasy na blacie. Gdybym jechał sam, pewnie by mi się nie chciało. Nie wracałem na rowerze z Buku do domu, żeby dokręcić jeszcze 12-13km, bo był czas na obiad u teściów, nie wolno było się spóźnić :-)

Komentarze (6)

Już Ci mówiłem, zmień nazwę bloga na czele koksów :)

jotka 13:45 czwartek, 5 kwietnia 2018

Ten bez formy :)

strus 19:50 środa, 4 kwietnia 2018

Rozkręcasz się , bardzo ładnie pojechane

marekburdzy 15:47 środa, 4 kwietnia 2018

Nie było keksu, tylko sernik :-)

leszczyk 09:10 środa, 4 kwietnia 2018

Koks! :)

michuss 08:34 środa, 4 kwietnia 2018

Wow..Ty koksie.

srk23 17:22 wtorek, 3 kwietnia 2018
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa rdzie

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]