Czy mnie jeszcze pamiętasz ?
Od razu rozpocząłem od hardcoru - legendarna wśród kolarzy z północno-zachodnich rubieży Szczecina pętla sławoszewska, z mitycznym, wyciskającym łzy bólu podjazdem Dobra-Grzepnica.
Samo zebranie się do jazdy to smutna historia, wracałem się do domu ze 3 razy. Już zapomniałem jak się szybko przygotowuje do wyjazdu. Z miłych niespodzianek - na odcinku Dobra/Buk drogę przebiegło mi stado jeleni. Z niemiłych - szosowcy schamieli przez zimę. Tylko jeździec z teamu Cubica odpowiedział na pozdrowienie, ale to klasowa ekipa. Fotek nie ma - nie naładowałem baterii aparatu :-)
Ten sezon to obserwacja organizmu, płaskie pętle po 50 km , może jakieś epickie Ueckermuende lub Penkun w lecie.
Trudno, obyśmy tylko zdrowi byli, czego Wam serdecznie życzę, oraz spotkań na szlaku.




