Etap 90 - rozciąganie łydki po skurczu
Czwartek, 25 sierpnia 2016
· Komentarze(2)
Nie jeździłem kilka dni - wyjazd, praca, sprawy rodzinne... Tak się sypie doskonały letni plan....
W nocy złapał mnie skurcz lewej łydki, bolała cały dzień, ale udało się wieczorem ją rozjeździć.
Od soboty żyłem, podobnie jak inni kibice, wyczynami naszych znajomych ultrasów walczących na morderczej trasie Świnoujście - Ustrzyki Dolne, czyli 1008 km w limicie 72 godzin....

Kciuki trzymano za Agnieszkę, Olę, Michała, ale zwłaszcza za Grześka , który postanowił pojechać tam i z powrotem, niewyobrażalne 2008 km. Zbierając się do tego wpisu dowiedziałem się, że w Pile, po przejechaniu 1800 km pokonał go ból złamanego żebra, nieszczęśliwy przypadek w Ustrzykach rozwiał marzenia tego dzielnego chłopaka. Ależ ma pechowy rok, aż mi się , kurwa, płakać chce. Taki wysiłek, tyle wyrzeczeń. Życie nie jest, kurwa, sprawiedliwe. Przepraszam za grube słowa, czasem nie da się tego uniknąć.
Nasze kręcenie przy ich wyczynach to pierdzenie pod wiatr ....
Gloria victis.
Muzycznie dedykuję ultra bohaterom ten kawałek...
W nocy złapał mnie skurcz lewej łydki, bolała cały dzień, ale udało się wieczorem ją rozjeździć.
Od soboty żyłem, podobnie jak inni kibice, wyczynami naszych znajomych ultrasów walczących na morderczej trasie Świnoujście - Ustrzyki Dolne, czyli 1008 km w limicie 72 godzin....

Kciuki trzymano za Agnieszkę, Olę, Michała, ale zwłaszcza za Grześka , który postanowił pojechać tam i z powrotem, niewyobrażalne 2008 km. Zbierając się do tego wpisu dowiedziałem się, że w Pile, po przejechaniu 1800 km pokonał go ból złamanego żebra, nieszczęśliwy przypadek w Ustrzykach rozwiał marzenia tego dzielnego chłopaka. Ależ ma pechowy rok, aż mi się , kurwa, płakać chce. Taki wysiłek, tyle wyrzeczeń. Życie nie jest, kurwa, sprawiedliwe. Przepraszam za grube słowa, czasem nie da się tego uniknąć.
Nasze kręcenie przy ich wyczynach to pierdzenie pod wiatr ....
Gloria victis.
Muzycznie dedykuję ultra bohaterom ten kawałek...




