Kolejny wyjazd do pracy - dzisiaj znowu nie udało się wyjść przed 17:30. Wiszące nad głową szare chmury i przykry wiatr nie nastawiały optymistycznie do dłuższej wycieczki. Ale chociaż troszkę po lesie koło Głębokiego się pokręciłem. Dobrze jest po pracy dotlenić mózg.
Po drodze przebijałem się przez dwie grupy polujące na pokemony - istna zgroza....
Z ciekawostek - załoga kawiarni "Kloc Cafe" rozpoczęła remont jednego z najstarszych przystanków tramwajowych w Szczecinie, na skrzyżowaniu Wojska i Wincentego Pola.
Realizacja planu jest wciąż "so far away", ale powalczymy :-)
Komentarze (3)
Tylko koksy ugniatają wziesienia :) my jeździmy dla przyjemności :)
Wyścig trwa cały rok, liczba etapów nie jest ograniczona - ale chciałbym minimum 120 etapów zaliczyć. Cel - w tym momencie to już tylko roczny dystans 7250 km, chciałem zrobić 12 x 100 km i to już mam , było w planie więcej "wspinaczki" (jakkolwiek w Szczecinie nie brzmiałoby to śmiesznie), ale zaspałem z ty na wiosnę i teraz już jest średni sens ugniatać co bardziej strome ulice. A taki zasadniczy cel, to oczywiście czerpać przyjemność z jazdy :-)
Po latach przypomniałem sobie, jaka to frajda pojeździć na rowerze :-)
Nie ścigam się w wyścigach, nie jeżdżę w stadzie (więcej niż 3 osoby to stado), odmóżdżam się walcząc sam ze sobą.
Jestem leszczykiem, po prostu rowerowym leszczykiem :-)