Etap 66 - do wykopu #26 (Operacja Zawias)
Wtorek, 12 lipca 2016
· Komentarze(2)
Kolejna wyprawa do pracy, to zawsze jest przyjemne. Rwali asfalt na Piotra Skargi, trza było skakać na krawężniki.
Szychta minęła jak z piczy strzelił.
W ramach urozmaicenia powrót przez Wyspę Pucką, gdzie zaskoczyłem na drodze małego liska, ale umknął, zanim wyjąłem aparat.
Wiatr generalnie był kontra, dopiero od krzyża w Stobnie wiał w krzyż.

Krzywy sklepik na Puckiej ,zarazem centrum restauracyjno-kulturalne
+++
Operacja "Zawias" c.d. :
W tym momencie przez skrzyżowanie przemknęło kilkanaście postaci, skulonych nad kierownicami rowerów. Z niedowierzaniem von Rundstedt patrzył na rury pocisków RGPPanc , powieszone na zmyślnych wieszakach pod kierownicami . Miał wrażenie, że musiał to już kiedyś widzieć … No tak, w albumie ze zdjęciami pradziadka Gerda – takie rozwiązanie mieli też chłopcy z Hitlerjugend. „Lecą na Schwennentz, mogą zdążyć przed Wittmannem” – pomyślał. „Radio, wezwij Wittmanna, niech nie pcha się do Schwennentz, tylko odbije przez pola w prawo , na drogę z płyt”. Odpowiedziała mu cisza. Zniecierpliwiony ponownie wykrzyknął rozkaz, ale gdy obrócił się zrozumiał przyczynę milczenia. Radiowiec z dziurą w czole leżał koło rozbitej radiostacji.
Spojrzał w stronę Schwennentz – zaczęły stamtąd dochodzić odgłosy eksplozji i rosły kolejne słupy dymu. Wiadomy znak, ze szczecińscy kolarze dopadli kolumnę Wittmanna na jedynej wąskiej ulicy wioski i klasycznie rozstrzeliwali ją po spaleniu czołowego i ostatniego pojazdu. W tym momencie rozpędzone „Rosomaki” runęły w stronę nieodległej potyczki – one dokończą to, co rozpoczęli kolarze …
+++
Szychta minęła jak z piczy strzelił.
W ramach urozmaicenia powrót przez Wyspę Pucką, gdzie zaskoczyłem na drodze małego liska, ale umknął, zanim wyjąłem aparat.
Wiatr generalnie był kontra, dopiero od krzyża w Stobnie wiał w krzyż.

Krzywy sklepik na Puckiej ,zarazem centrum restauracyjno-kulturalne
+++
Operacja "Zawias" c.d. :
W tym momencie przez skrzyżowanie przemknęło kilkanaście postaci, skulonych nad kierownicami rowerów. Z niedowierzaniem von Rundstedt patrzył na rury pocisków RGPPanc , powieszone na zmyślnych wieszakach pod kierownicami . Miał wrażenie, że musiał to już kiedyś widzieć … No tak, w albumie ze zdjęciami pradziadka Gerda – takie rozwiązanie mieli też chłopcy z Hitlerjugend. „Lecą na Schwennentz, mogą zdążyć przed Wittmannem” – pomyślał. „Radio, wezwij Wittmanna, niech nie pcha się do Schwennentz, tylko odbije przez pola w prawo , na drogę z płyt”. Odpowiedziała mu cisza. Zniecierpliwiony ponownie wykrzyknął rozkaz, ale gdy obrócił się zrozumiał przyczynę milczenia. Radiowiec z dziurą w czole leżał koło rozbitej radiostacji.
Spojrzał w stronę Schwennentz – zaczęły stamtąd dochodzić odgłosy eksplozji i rosły kolejne słupy dymu. Wiadomy znak, ze szczecińscy kolarze dopadli kolumnę Wittmanna na jedynej wąskiej ulicy wioski i klasycznie rozstrzeliwali ją po spaleniu czołowego i ostatniego pojazdu. W tym momencie rozpędzone „Rosomaki” runęły w stronę nieodległej potyczki – one dokończą to, co rozpoczęli kolarze …
+++




