Depresja sportowa, dołek psycho-fizyczny - jak zwał, tak zwał. Przez tydzień ZERO wysiłku, poza piątkowym podnoszeniem ciężarów do ust ;-) W zeszły weekend przestraszyłem się ślizgawicy, ale dzisiaj stanąłem do walki ze słabościami. Powolutku sturlałem się poniemieckim brukiem do Unii Lubelskiej, na asfalcie poczułem się pewniej. Na wszelki wypadek ciśnienie w oponach zrobiłem na 1,5 bara i jakoś to szło. Skierowałem się na Dobrą przez Bezrzecze, potem pojechałem w stronę starej drogi na Buk. Za Dobrą zaczęła się ślizgawka, ale poradziłem sobie, starałem się za bardzo nie przeszkadzać rowerowi... Droga na Buk była w świetnym stanie, aż pożałowałem, ze nie zabrałem termosu, bo można było pojechać przez Stolec na Dobieszczyn... Pozostał powrót do Dobrej i przejazd do Bartoszewa.
Zakaz wjazdu dla starców ?
Trochę nielegalnie (z uwagi na rok produkcji) pokonałem ten odcinek, na kolejnym zakręcie zakaz wjazdu dla 50-tek ;-) Do ścieżki Tanowo-Pilchowo cały czas po ulicy, ścieżką dało się jechać, posypana piaskiem. Najgorszy fragment był za sklepem w Pilchowie, na granicy gleby, ale udało się przemknąć. Potem już bez przygód na Głębokie, Wojska, Hala AA, Litewska i dom. Trzeba brać się za siebie :-)
W tygodniu pożegnaliśmy wybitnego artystę, miał mnóstwo świetnych piosenek, ale ja wybieram tą, zawsze lubiłem sobie przy tym potańczyć....
Komentarze (9)
Marek, trzeba mieć dystans do siebie :-) Pora na trening, żeby w marcu gdzieś się z Wami wybrać, na razie musielibyście wziąć mnie na hol :-)
Racja, na autostradzie będę mógł jeździć do 130 roku życia :-) Po pierwszym ataku rozpaczy, że spieprzyłem sportowo (nie tylko rowerowo) cały styczeń, też tak to sobie wytłumaczyłem - niech do Rio i na BBT 2016 jadą koksy , mój czas spokojnie nadejdzie :-)
No i mimo wszystko wyszła Tobie całkiem udana wycieczka w dobrym tempie i jak na styczeń na niezłym dystansie. Zatem nie poddajemy się stanom depresji.
W sobotę byłem na brukach w Twojej okolicy i rzeczywiście można sobie nawet autem na zimówkach ładnie podriftować :) Plus, że się ruszyłeś, ja i mój rower rdzewiejemy :)
Po latach przypomniałem sobie, jaka to frajda pojeździć na rowerze :-)
Nie ścigam się w wyścigach, nie jeżdżę w stadzie (więcej niż 3 osoby to stado), odmóżdżam się walcząc sam ze sobą.
Jestem leszczykiem, po prostu rowerowym leszczykiem :-)