Etap 4 - sławoszewska walka z depresją sportową...

Niedziela, 17 stycznia 2016 · Komentarze(9)
Depresja sportowa, dołek psycho-fizyczny - jak zwał, tak zwał. Przez tydzień ZERO wysiłku, poza piątkowym podnoszeniem ciężarów do ust ;-) W zeszły weekend przestraszyłem się ślizgawicy, ale dzisiaj stanąłem do walki ze słabościami. Powolutku sturlałem się poniemieckim brukiem do Unii Lubelskiej, na asfalcie poczułem się pewniej. Na wszelki wypadek ciśnienie w oponach zrobiłem na 1,5 bara i jakoś to szło. Skierowałem się na Dobrą przez Bezrzecze, potem pojechałem w stronę starej drogi na Buk. Za Dobrą zaczęła się ślizgawka, ale poradziłem sobie, starałem się za bardzo nie przeszkadzać rowerowi... Droga na Buk była w świetnym stanie, aż pożałowałem, ze nie zabrałem termosu, bo można było pojechać przez Stolec na Dobieszczyn... Pozostał powrót do Dobrej i przejazd do Bartoszewa.


Zakaz wjazdu dla starców ?

Trochę nielegalnie (z uwagi na rok produkcji) pokonałem ten odcinek, na kolejnym zakręcie zakaz wjazdu dla 50-tek ;-)
Do ścieżki Tanowo-Pilchowo cały czas po ulicy, ścieżką dało się jechać, posypana piaskiem. Najgorszy fragment był za sklepem w Pilchowie, na granicy gleby, ale udało się przemknąć. Potem już bez przygód na Głębokie, Wojska, Hala AA, Litewska i dom. Trzeba brać się za siebie :-)

W tygodniu pożegnaliśmy wybitnego artystę, miał mnóstwo świetnych piosenek, ale ja wybieram tą, zawsze lubiłem sobie przy tym potańczyć....

Komentarze (9)

Marek, trzeba mieć dystans do siebie :-) Pora na trening, żeby w marcu gdzieś się z Wami wybrać, na razie musielibyście wziąć mnie na hol :-)

leszczyk 19:45 niedziela, 31 stycznia 2016

Gratuluje autoironi :)
Nie jest tak zle

marekburdzy 15:01 niedziela, 31 stycznia 2016

Racja, na autostradzie będę mógł jeździć do 130 roku życia :-) Po pierwszym ataku rozpaczy, że spieprzyłem sportowo (nie tylko rowerowo) cały styczeń, też tak to sobie wytłumaczyłem - niech do Rio i na BBT 2016 jadą koksy , mój czas spokojnie nadejdzie :-)

leszczyk 12:02 piątek, 29 stycznia 2016

No i mimo wszystko wyszła Tobie całkiem udana wycieczka w dobrym tempie i jak na styczeń na niezłym dystansie. Zatem nie poddajemy się stanom depresji.

jotwu 16:09 czwartek, 28 stycznia 2016

Z tą depresją, to chyba u mnie podobnie... Na szczęście każdy dzień nieco dłuższy.

benasek 06:27 poniedziałek, 25 stycznia 2016

W sobotę byłem na brukach w Twojej okolicy i rzeczywiście można sobie nawet autem na zimówkach ładnie podriftować :) Plus, że się ruszyłeś, ja i mój rower rdzewiejemy :)

Jarro 10:17 poniedziałek, 18 stycznia 2016

dzisiaj pogoda wymarzona ....mnie tylko kawałek lodu spotkal po drodze ...ale ogólnie czarniutko i szaro na podłożu ....:)

tunislawa 19:25 niedziela, 17 stycznia 2016

A mi się prawie udało cały dystans pokonać na czarnej szosie

strus 18:26 niedziela, 17 stycznia 2016
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa zdraz

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]