Dzisiaj zaplanowałem atak na Mirkowe Haeckerle. Wyruszyłem przez Głębokie i Tanowo, potem od Zalesia uciekłem do lasu na 14kę, potem 18kę do myśliborskiego asfaltu. Skręt w stronę Trzebieży i po kilometrze w lewo w 7kę. Po pewnym czasie trafiam na okrutną porębę... Orki Sarumana chyba poszły na przerwę, mam nadzieję, że dopadną je żądne zemsty Enty ...
Co za chuj wyrąbał całą połać lasu ???
Od miejscowości Mszczuje (gdzie mieszkają ....) wypadam na asfalt przed Warnołeką. Już niedaleko do Nowego Warpna, ale dziś nie odwiedzam tego miasteczka. Dojeżdżam do skrzyżowania na Dobieszczyn i nie wierzę własnym oczom - na łące manewruje szwadron kawalerii ! Ale widok, ścigam ich, z emocji zdjęcia nie są udane...
Ułani, ułani....
Kawalerzystki...
Salutuję i pozdrawiam towarzystwo, widok polskich mundurów na koniach wywołuje we mnie megapatriotyczne uczucia :-) Życzę im spotkania plutonu Wehrmachtu na biwaku, co budzi szczery entuzjazm, w końcu granica tuż tuż :-)
Ja też tam zmierzam, nową ścieżką na graniczny mostek. Kręcę się chwilkę po Rieth, znajdując kościół i pałacyk, który nie jest udostępniony do zwiedzania...
Kościółek w Rieth
Teraz kierunek na Riether Stiege, wszystkie zmysły wyostrzone na bułę śledziową. Jest - Imbis mit Haffblick ! Hakerle - znam to ze Śląska, tu jest nie gorsze... Dodatkowo widok na zatokę w gratisie...
Zestaw ratunkowy...
Nie lubię zawracać, więc dalej Oder-Neisse, na Warsin. Skróty na Luckow nie dla mnie, sam piach... Luckow osiągam asfaltem/brukiem przez Vogelsang. Cisnę na Ahlbeck i potem na masakryczny bruk na Ludwigshof. Stamtąd już ścieżką do Hintersee. Aż prosi się skorzystać ze ścieżki na Glashuette/Gruenhoff. Stamtąd na Pampow - przed podjazdem striptiz z rękawków i nogawek oraz wciągnięcie batona. Dzielnie kręcę przez Blankensee, już wiem, że padnie stówka. Kontynuacja przez Buk/Dobrą/Wołczkowo/Głębokie/halę AA i Litewską. Dom i rodzinna dalsza część tego ciepłego dnia :-)
Radośnie kręcę przy akompaniamencie muzyki różnej.
Na dziś proponuję wesoła piosnkę :-)
Komentarze (12)
Ula - skala wyrębu dla mnie wskazuje na rozpaczliwe łatanie budżetu państwa... Północ nie jest zła, ale południe daje więcej kierunków do eksploracji....
Trenuj, trenuj z kawalerią czy bez, forma idzie w górę. Wprawili Cię doprawdy w niezwykłą ekstazę. ;) Ja łoję co najwyżej pedalską herbatę, czasem powerade (nie wiem jaką ma klasyfikację :D), ale tylko jak jest ciepło, to i on ciepły jak herbata. ;) We Wkrzańskiej w kilku miejscach widziałam takie spustoszenia, zastanawiam się czy nie robią miejsca na grunty pod zabudowę. W Bukowej też strasznie tną, zawsze co tam robili, ale ostatnimi czasy to już karczują na potęgę. :/ Skrajnie nie lubię tych Północnych Terytoriów ani po naszej, ani po niemieckiej stronie. Ale seta to seta, nieważne gdzie. ;)
Jarek - drewna już od dawna nie wysyłamy, może wyjeżdża TIRami ? Stal i chemia królują w eksporcie - ale też w imporcie :-) A w kontenerach mydło i powidło, ale to nie moja specjalność. Mam nadzieję, że noga daje radę na Rugii, trzymam kciuki...
Mirek - szuterek znam, jakoś mnie poniosło na ten bruk, w końcu ma się amortyzator ;-) Hakerle smaczne, znam je z tytułu mieszkania na Śląsku. Smakowałoby lepiej z kieliszeczkiem zmrożonej wódki, albo i dwoma :-)
Arek - presja czasu, wiesz jak jest. Ale to dobrze, bo dzięki temu kolejna stówka musi być :-)
Kuba - dziękuję za uznanie :-)
Darek - bezalkoholowe jest jak yeti, słyszałem, ale nie widziałem ;-) Klasyczny izochmiel musi mieć parę procent, żeby uaktywnić mikroelementy ;-)
Grzegorz - żebyś wiedział :-) A do tego łoiły piwko z puszek, i to nie jakieś pedalskie redsy czy radlery ;-)
Piotr z Ahlbeck do Ludwigshofu wybrałeś najpaskudniejszą drogę z możliwych, następnym razem kieruj się wspaniałym szuterkiem z mapki zaznaczonej czerwonym kolorem...poza tym nie napisałeś jak Ci smakował wspomniane Häckerle.
Kolejna setka - gratulacje. Mi się wczoraj zachciało zabrać żonę na wycieczkę, zamiast pójść na rower no i teraz mam kłopot, ale o tym to już u siebie napiszę jeżeli wsiądę na rower :) Po mojej stronie rzeki też na potęgę wyrębują lasy. Widocznie IKEA znów zwiększyła sprzedaż w PL o 100%, a co nie pójdzie na śmieciowe meble to do pieca. Ekologia po polsku, czyli współspalanie. A tak swoją drogą, co Wy tam z tego swojego wykopu wysyłacie za morze? Czy aby nie nasze lasy :)?
A tu kolejny "setkowicz" - rozszaleli się moi bikerowi znajomi. Po części jechałeś drogami, które są mi dobrze znane ale trasę miałeś jednak bardziej urozmaiconą a że masz tzw "lekkie pióro" więc opisy czyta się z przyjemnością.
Po latach przypomniałem sobie, jaka to frajda pojeździć na rowerze :-)
Nie ścigam się w wyścigach, nie jeżdżę w stadzie (więcej niż 3 osoby to stado), odmóżdżam się walcząc sam ze sobą.
Jestem leszczykiem, po prostu rowerowym leszczykiem :-)