Etap 34 - do wykopu # 13 z niemieckim akcentem
Na wyspie wytrząsłem niemiłosiernie D.ostojną U.P.Ę na płytówce, jest w fatalnym stanie, polecam wał. Przez AutoKrygiera przedostałem się przejściem dla pieszych a i to nie od razu. Mały postój foto i na włączenie muzyki na przeprawie przez Regalicę.

Mosty kolejowe na Regalicy
Przyszła kolej na spinkę na Nasypowej - udało mi się wyprzedzić Jarro, nad koksami jeszcze popracuję :-)
Potoczyłem się via Ustowo i Kurowo w stronę Siadła Górnego, po drodze aplikując wirusowi góralstwa pigułkę w postaci podjazdu z Siadła Dolnego. W Siadle Górnym tradycyjna w naszych stronach przeróbka denkmalu.

Denkmal maryjny
Szło mi dobrze, więc postanowiłem zbadać drogę za torem crossowym do Neu Rossow, wskazaną przez znawcę tamtych terenów, czyli Arka. Na góralu przejezdna, potem przeskoczyłem z rowerem przez rów i wtargnąłem do Niemiec. Ależ tam się jeździ, spokój, tylko ja, Przecinak i Coma :-) Kieruję się przez Rossow do Nadrensee, gdzie przypominam sobie jak biegnie droga do Ladenthina. Po drodze istny zwierzyniec, ale albo żurawie i sarny są pod słońce, albo stwory zmykają na mój widok, jak na przykład lis, który najwyraźniej liczył, że jedzie Tunia. Zające i bażanty też nie dały mi szansy na fotostrzał. Do Ladenthina tradycyjnie trzeba trochę się powspinać. Potem wybrałem drogę przez Schwennentz do Bobolina, z kontynuacją przez Stobno do Topolowej. Tam powrót do samochodowej rzeczywistości, wracam przez Żniwną / halę AA i Litewską do domu. Na Unii rwą asfalt, w sumie nie wyglądał źle... Przebijam się chodnikiem, dobrze mieć górala na Pogodnie, jak nie kocie łby, to dziurawe chodniki :-)
Achtung, achtung - 04/05/15 wychodzi nowa płyta "Mumford and Sons", nie ma banjo, ale też jest nieźle :-)
Tradycyjnie mapka z powrotu.




