Dzisiejsze słońce rozstrzygnęło wszystkie wątpliwości - jadę :-) Ostrożnie stoczyłem się do Ostrawickiej i dalej Pola do Międzyparkowej. Tam lodowisko z powolną i uważną jazdą aż do leśnej drogi do Miodowej, wbrew pozorom terenowa była lepsza niż zalodzony asfalt. Miodowa - śliczności, czarniutka. No to co, wspinamy się :-) Nawet chciałem już tam zostać na 5 podjazdów, ale w dół było gorzej - błoto pośniegowe na "moim" skrawku jezdni, a ruch gubałówkowiczów narastał. Zdecydowałem się na pętlę sławoszewską via Dobra, zakładałem znikomy ruch do Dobrej. Koncepcja była częściowo słuszna, bo rejestracja ZPL to stan umysłu, ale bywało już gorzej. Zanotowałem zamkniętą (na sprzedaż) kawiarnię w Wołczkowie, chyba jeden sezon wytrzymała, szkoda. Droga elegancka, widoki śliczne, żałowałem, że nie mam kamery, bo wszystko było godne zdjęcia. Ja wstawię tylko jedno, bo jako debil multimedialny nie umiem ustawić dobrej jakości i rozmiaru zdjęcia w debilofonie, szkoda męczyć Wasze oczy.
Mam nadzieję, ze znak nie dotyczy wieku ;-)
Prawdziwie zimowa jazda zaczęła się od wyjazdu z Bartoszewa, najpierw wyprawa leśnostradą Czarnego Warkocza do Leśna Dolnego, tam jedną, z powrotem drugą koleiną. No i potem tzw."ścieżka rowerowa", czyli zmarznięty śnieg, którego nie uprzątnięto, bo po co, przecież zimą się nie jeździ... Pilchowo - to samo. Gospodarzu Pilchowa, za odcinek wyjazd z Pilchowa- wylot na Głebokie przyznaję ci karnego kutasa, nażryj się zaoszczędzoną na odśnieżaniu górą pieniędzy. Złe chwile idą w niepamięć, bo w końcu na trasie spotykam znany, pracowity i sympatyczny tandem - Kubę i Janusza ! Uściski dłoni, prezentacja rumaków, chwila rozmowy i każdy w swoją stronę - mam nadzieję, że dobrze im dzisiaj poszło. Ścieżka do Głębokiego i dalej wzdłuż Wojska odśnieżona, czyli można... Potem już po ubitym śniegu koło hali AA, dalej w Litewską i ostrożnie po brukach do domu. Obyło się bez gleby, wyjazd bardzo udany :-)
Dzisiaj z ostrożności bez muzyki na uszach, ale gdyby była, to na pewno ten kawałek by się pojawił ...
+++
Garść statystycznych faktów za styczeń :
waga na 31/01 = 74,5 kg ( - 1,1 kg od 01/01) = walka z uwagi na alkokarnawał jest ciężka ;-) chcę do kwietnia zwalić jeszcze 2,5 kg.
plan min.250 / max 300 wykonany z małą nawiązka
plan wyjazdów wykonany z małą nawiązką
Luty będzie wyzwaniem, bo zdaje się, że mróz przytrzyma śnieg na dłużej....
Komentarze (6)
W tym tygodniu pan Chomik uprawiał skręcing mebli z przerwą na 2 godziny ping-ponga, powracam do aktywności sportowej od nowego tygodnia, ale patrząc na pogodę to pachnie mi to chodzingiem :-)
Janusz, muszę przyznać, że polubiłem podjazdy - dla sportowej satysfakcji, bo zimno nie skłania do dalekich wycieczek. Można się dzięki nim dobrze "wypocić" na krótszym dystansie. Miodowa nie jest optymalnym wyborem z uwagi na samochody, ale z drugiej strony jest najbliżej i kusi... Podjazd Pilchowo- Leśno też jest bardzo uczęszczany przez auta, a dodatkowo już dwa razy kopałem się tam z psami, których na szczęście na Miodowej nie ma...
Jak zwykle z polotem opisałeś swoją wycieczkę i ozdobiłeś pięknym zdjęciem. Lubisz się chyba nieco "znęcać się " nad sobą, skoro z taką lubością nawiedzasz Miodową. Nie dość, że to uciążliwy podjazd, to do tego ze sporym ruchem samochodowym. Miło było Cię osobiście poznać.
Ja zapadłem w sen zimowy....w tamtym roku złapałem porządną "glebę" na drodze 27 gdy leżał ten "biały syf" i dopóki będzie leżało na drodze to "białe szaleństwo" chyba nosa nie wyściubię (szkoda mi roweru).
Po latach przypomniałem sobie, jaka to frajda pojeździć na rowerze :-)
Nie ścigam się w wyścigach, nie jeżdżę w stadzie (więcej niż 3 osoby to stado), odmóżdżam się walcząc sam ze sobą.
Jestem leszczykiem, po prostu rowerowym leszczykiem :-)