Etap 7 - Polickie lasy

Niedziela, 25 stycznia 2015 · Komentarze(3)
Dzisiaj w planie były spokojne odwiedziny portu barkowego w Policach, bez szaleństw po sobotniej wspinaczce. Żeby  nie było za płasko do Polic udałem się przez Leśno Górne. Dojeżdzając do Leśna zobaczyłem otwarte drzwi do pierwszego domu, czujność popłaciła - wyskoczył znajomy pies. Dobrze, ze nie mam spd, już pierwszy zamachowy piętą doszedł celu. Liczę, że kundel zapamięta dwa otrzymane kopy, a jak nie, to on i jego pani następnym razem odbiorą lekcję broni chemicznej. Nie rozumiem tego, może tam dojść do wypadku, bo kopanina z psem może wyrzucić na drugi pas jezdni... Dalej standard via Siedlice i Police, i jestem pod portem barkowym. Ma tam miejsce załadunek konstrukcji stalowych na statek kompanii "Abis" o ciekawej konstrukcji, z nadbudówką na dziobie, co chroni ładunek pokładowy przed falami...


Sztuka nad pokładem...  

Pogoda zachęcała do kontunuowania jazdy, no to skok na Jasienicę oraz dalej na Turzycę w drogę 25. Przy 115ce przerwa na koszernego batonika figowego z Rossmanna i po takim ładunku energii jedziemy w stronę pożarówki 37. O rany, ile tam wycięto drzew - chyba trzeba wypłacić towarzyszom górnikom 16ki czy inne premie... Na tylnym kole przemknął motocrossowiec, mam nadzieję, że więcej go tam nie spotkam... W Tanowie spotykam dwóch bikerów, mają nade mną przewagę, a ja nie chcę szarpać, bo to nie ta pora... Ale jak tęższy z nich staje na pedałach na podjeździe, to budzi się we mnie diabeł i udaje mi się do nich dospawać.Kolega tęgi skręca na Bartoszewo, a kolega szczupły jak śmignął, to od Bartoszewa do Pilchowa dołożył mi ze 400 metrów...  Ech, młodość ;-)  Dalej bez emocji, Pilchowo / Głębokie /  Wojska / hala AA / Litewska / dom...

Plan min (250) i max (300) na styczeń wykonany, a jak pogoda pozwoli, to coś jeszcze się ukręci a konto gorszych pogodowo miesięcy...


Muzycznie dalej z chłopakami z "Good Charlotte" ...

Komentarze (3)

Mirek, no to było huczne weselicho, gratulacje :-)
"Ostro" ubierzmy w cudzysłów, po prostu turlam się po 2-3 godzinki, cudów w takim czasie nie zdziałam, zresztą to nie pora na rekordy :-)

leszczyk 09:27 środa, 28 stycznia 2015

Widzę, że nie "zasypujesz gruszek w popiele" i ostro kręcisz...ja niestety mam przymusowy "Pit-stop" (w sobotę żeniłem syna, i rower w serwisie...czas przygotować go porządnie do sezonu).

srk23 18:35 wtorek, 27 stycznia 2015

Jakby nowy Piotrek, a jakiś taki stary... jakby weekend, a w pracy :) Brawo za cel, 3mam kciuki za podwojenie w lutym - stanę na pedałach i to SPD aby było 600!

lenek1971 20:20 niedziela, 25 stycznia 2015
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa serwo

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]