Etap 6 - góralstwo północne
Sobota, 24 stycznia 2015
· Komentarze(4)
Dzisiaj rano po wysłuchaniu tradycyjnej litanii o bezsensie jazdy na rowerze w zimie oraz ubraniu zimowej zbroi (tym razem nie zapomniałem o gaciach pieluszanych) wyruszyłem z planem wspinaczki na północnych ulicach Golęcina i Stołczyna. Wiatr nie nastrajał do wycieczek po niemieckich polach, plan budowania formy wydawał się zatem dobry, byłem ciekaw, czy uda mi się go zrealizować...
Tematem muzycznym do wspinaczki mogło być tylko to - czy mój wierny Przecinak zabierze mnie dzisiaj higher ?
Kierunek Miodowa i pierwsze metry w górę :-) Dalej Andersena i na Duńską, potem Łączną w stronę Robotniczej. Po miłym zjeździe pora na wspinaczkę ul.Świętojańską. Zjazd tą samą ulicą i męka na Strzałowskiej, oj ta ulica daje popalić... Zjazd do Rolnej i tam w końcu robię (nędzną) fotkę dziwnego domu, pełnego tandetnych ozdób. przy wjeździe stoi nawet krzyż... Ciekawe jak wyglądają jego piwnice, czy są w stylu austriackim ;-)

Tajemniczy dom na Rolnej
Pora na zmierzenie się z Zielną, poszło w miarę OK. Na tym zazwyczaj kończyłem wyczyny wspinaczkowe, ale dzisiaj plan był ambitniejszy. Ruszyłam Pokoju, Podolską, Nehringa i za cmentarzem skręciłem w Golęcińską. Tam napotkałem na ciekawy przykład architektury "fusion" - poniemiecki wodociąg obudowany nowopolskim gołębnikiem ...
Konserwator zabytków chyba to przegapił...
Droga wkrótce przeszła w bruk, którym dojechałem do Narciarskiej, u podnóża Wieży Bismarcka. Wspinaczkę pod wieżę dzisiaj sobie odpuściłem , było sporo błota oraz wałęsający się samotnie husky, zapewne byłby szybszy ode mnie...
Podążyłem w stronę "huty" i wspiąłem się na ul.Kościelną. Zjechałem Kościelną do Ks.Dąbrówki , ależ nędznie wygląda moja dawna dzielnia ...

Ruina na Ks.Dąbrówki
Pora wracać - Police planuję na niedzielę, więc wrócimy wspinaczkowo. Kierunek Robotnicza i hop w górę, powoli jak żółw ociężale, ale do przodu. Na światłach przed Hożą raczę się wykwintnym napojem z lodem z bidonu i pakujemy Hożą i Łączną. Odbijam dla urozmaicenia w Małe Błonia i do Ostoi-Zagórskiego, gdzie pykam modną na BS fotkę z szadzią ;-)

Zmrożone krzaczory na Ostoi-Zagórskiego
Teraz Podbórzańską do Miodowej i udany zjazd bez samochodów, Wojska, hala AA, Litewska i dom.
Jestem zadowolony, wjechałem wszystko, co chciałem.
Fotki beznadziejne, bo pieprzony smartfon znowu poprzestawiał format i jakość.
Garmin Connect nie przyjął dziś danych z pliku, dzięki poradom Uli poratowałem się Base Campem i Stravą, dzieki czemu mogę zaprezentować mapkę dzisiejszych działań.
Ciekawe, ze Strava pokazuje inne dane o prędkości i wysokości niż te z urządzenia, ale w sumie - jakie to ma znaczenie...
We wspinaczce pomagali mi sympatyczni kalifornijczycy z Good Charlotte, miłe melodyjne łojenie :-)
Tematem muzycznym do wspinaczki mogło być tylko to - czy mój wierny Przecinak zabierze mnie dzisiaj higher ?
Kierunek Miodowa i pierwsze metry w górę :-) Dalej Andersena i na Duńską, potem Łączną w stronę Robotniczej. Po miłym zjeździe pora na wspinaczkę ul.Świętojańską. Zjazd tą samą ulicą i męka na Strzałowskiej, oj ta ulica daje popalić... Zjazd do Rolnej i tam w końcu robię (nędzną) fotkę dziwnego domu, pełnego tandetnych ozdób. przy wjeździe stoi nawet krzyż... Ciekawe jak wyglądają jego piwnice, czy są w stylu austriackim ;-)

Tajemniczy dom na Rolnej
Pora na zmierzenie się z Zielną, poszło w miarę OK. Na tym zazwyczaj kończyłem wyczyny wspinaczkowe, ale dzisiaj plan był ambitniejszy. Ruszyłam Pokoju, Podolską, Nehringa i za cmentarzem skręciłem w Golęcińską. Tam napotkałem na ciekawy przykład architektury "fusion" - poniemiecki wodociąg obudowany nowopolskim gołębnikiem ...
Konserwator zabytków chyba to przegapił...
Droga wkrótce przeszła w bruk, którym dojechałem do Narciarskiej, u podnóża Wieży Bismarcka. Wspinaczkę pod wieżę dzisiaj sobie odpuściłem , było sporo błota oraz wałęsający się samotnie husky, zapewne byłby szybszy ode mnie...
Podążyłem w stronę "huty" i wspiąłem się na ul.Kościelną. Zjechałem Kościelną do Ks.Dąbrówki , ależ nędznie wygląda moja dawna dzielnia ...

Ruina na Ks.Dąbrówki
Pora wracać - Police planuję na niedzielę, więc wrócimy wspinaczkowo. Kierunek Robotnicza i hop w górę, powoli jak żółw ociężale, ale do przodu. Na światłach przed Hożą raczę się wykwintnym napojem z lodem z bidonu i pakujemy Hożą i Łączną. Odbijam dla urozmaicenia w Małe Błonia i do Ostoi-Zagórskiego, gdzie pykam modną na BS fotkę z szadzią ;-)

Zmrożone krzaczory na Ostoi-Zagórskiego
Teraz Podbórzańską do Miodowej i udany zjazd bez samochodów, Wojska, hala AA, Litewska i dom.
Jestem zadowolony, wjechałem wszystko, co chciałem.
Fotki beznadziejne, bo pieprzony smartfon znowu poprzestawiał format i jakość.
Garmin Connect nie przyjął dziś danych z pliku, dzięki poradom Uli poratowałem się Base Campem i Stravą, dzieki czemu mogę zaprezentować mapkę dzisiejszych działań.
Ciekawe, ze Strava pokazuje inne dane o prędkości i wysokości niż te z urządzenia, ale w sumie - jakie to ma znaczenie...
We wspinaczce pomagali mi sympatyczni kalifornijczycy z Good Charlotte, miłe melodyjne łojenie :-)




