Etap 41
Niedziela, 8 czerwca 2014
· Komentarze(4)
Koksiarze zabrali mnie na niedzielną przejażdżkę - objazd Miedwia z dojazdem i powrotem na rowerze. Brzmiało super, ale z prognozy wynikało, że lampa będzie okrutna. Nic to, ruszam o 09:00, na Shellu czeka Artur. Na Gdańskiej spotykamy Arka i lecimy koło jez.Dabie na Pomorską - po drodze rozglądaliśmy się za szarańczą Święta Cyklicznego, ale chyba jechaliśmy wcześniej... Na Pomorskiej czeka Krzysiek i ruszamy w stronę Miedwia. Mam zorganizowaną niespodziankę na początek, czyli wspinaczkę na Kołowo po bruku...
Nagrodą jest fajny zjazd, ale już zapowiadam koksom, że tamtędy nie wracam... Dojeżdżamy do trasy MM przed podjazdem szosowym, jakieś 10km do promenady. Potem droga przez upał aż do płytówki, na płytówce m-a-s-a-k-r-a. Gdzieś w połowie tej trzęsidupy zaczyna mnie konkretnie boleć kolano, regulacja siodełka niewiele pomaga, bardziej się toczę niż jadę. Objazd zaliczony, wracamy przez Jezierzyce i Płonię. Przystanek u Krzyska w Kijewie na pyszny chłodnik i uzupełnienie elektrolitów. Z Arkiem wracamy przez miasto, rozstajemy się na Trasie Zamkowej, przez rozgrzane bezlitosną lampą miasto turlam się do domu na ambicji... Chłodna kąpiel i 2 szybkie browary przywracają mnie częściowo do życia...
Bardzo dziękuję znajomym za zabranie mnie na tą objazdówkę - dzięki temu wiem, że mnie już tam nie zobaczą. Mordować się w pyle, grzęznąć w piachu, wytrząsać plomby na płytach - dzięki, nikogo nie zabiłem, wole pojechać do Ueckermuende na kebab :-)
Nagrodą jest fajny zjazd, ale już zapowiadam koksom, że tamtędy nie wracam... Dojeżdżamy do trasy MM przed podjazdem szosowym, jakieś 10km do promenady. Potem droga przez upał aż do płytówki, na płytówce m-a-s-a-k-r-a. Gdzieś w połowie tej trzęsidupy zaczyna mnie konkretnie boleć kolano, regulacja siodełka niewiele pomaga, bardziej się toczę niż jadę. Objazd zaliczony, wracamy przez Jezierzyce i Płonię. Przystanek u Krzyska w Kijewie na pyszny chłodnik i uzupełnienie elektrolitów. Z Arkiem wracamy przez miasto, rozstajemy się na Trasie Zamkowej, przez rozgrzane bezlitosną lampą miasto turlam się do domu na ambicji... Chłodna kąpiel i 2 szybkie browary przywracają mnie częściowo do życia...
Bardzo dziękuję znajomym za zabranie mnie na tą objazdówkę - dzięki temu wiem, że mnie już tam nie zobaczą. Mordować się w pyle, grzęznąć w piachu, wytrząsać plomby na płytach - dzięki, nikogo nie zabiłem, wole pojechać do Ueckermuende na kebab :-)




