Niestety, druga noga zaczęła boleć i puchnąć. Zamiast planowanej wycieczki na dystansie 130km zrobiłem pętlę przez Pampow, Glasshutte i Dobieszczyn. Trzeba obserwować organizm i nie przemęczać się.
Po latach przypomniałem sobie, jaka to frajda pojeździć na rowerze :-)
Nie ścigam się w wyścigach, nie jeżdżę w stadzie (więcej niż 3 osoby to stado), odmóżdżam się walcząc sam ze sobą.
Jestem leszczykiem, po prostu rowerowym leszczykiem :-)