Niech się święci 1szy Maja. Kolarska robota zrobiona, mimo silnego wiatru - oczywiście powrót zaplanowano z wiatrem, co sprawiło dużą przyjemność na ostatnich 25km.
Piorun na granicy w Dobieszczynie
Komentarze (5)
Damian - niestety, na podsiodłowej nie mogę, bo pedał haczy... Dziękuję wszystkim za miłe słowa.
Już miałem wcześniej na Stravie napisać: Super pomysł z przemalowaniem Gianta. Świetnie wygląda na zdjęciach. Jedynie pompeczkę bym przełożył na rurę podsiodłową, aby nazwa wywoływała większą "burzę" ;-)
Po latach przypomniałem sobie, jaka to frajda pojeździć na rowerze :-)
Nie ścigam się w wyścigach, nie jeżdżę w stadzie (więcej niż 3 osoby to stado), odmóżdżam się walcząc sam ze sobą.
Jestem leszczykiem, po prostu rowerowym leszczykiem :-)