Rowerowe jaja, czyli piknik w Wartin
Sobota, 30 marca 2019
· Komentarze(3)
W sobotę miałem ostatnią szansę na ostatnią szosową próbę przed wyjazdem do Antwerpii, bo kolejny weekend będzie zajęty. Była to tez okazja do zaprezentowania światu nowych szat Puszczalskiej, która przybrała barwy Pioruna :-) Zdjęcie nie oddaje cudowności malowania i błysku lakieru.

Mój pomarańczowy skarb....
Wyjazd na długi dystans, ale turystycznie.W Kołbaskowie odbijam na Moczyły/Kamieniec/Pargowo, aby w tej ostatniej miejscowości obejrzeć ruiny kościoła z XIV w. Znajdują się tam też pozostałości po folwarku i należącym do niego parku.

Ruiny kościoła z 1366r. w Pargowie
Potem pora na dojazd do Gartz przez Staffelde i Mescherin, bardzo przyjemny fragment trasy. W odróżnieniu od przejazdu przez Heinrichshof, gdzie można przez kilometr wytrząść się na marnym bruku. Kolejna miejscowość po drodze do Casekow to Hohenselchow, gdzie w koncu badam otoczenie kościoła.

Kościół w Hohenselchow.
Inspekcja udana, łupem padają dwa pomniczki - jeden dla poległych w 1szej, drugi dla tych z 2giej wojny światowej.

Denkmal 1914-1918 Hohenselchow

Denkmal 1945 Hochenselchow
Przez Casekow jadę w kierunku celu wycieczki, czyli "zamku" w Wartin. Z zamku wyszedł pałac i to niezbyt imponujący, ale zawsze to coś nowego na mapie osobistych odkryć.

Pałacyk w Wartin - stoi samochód, może można zwiedzać???
Nie samą jazdą żyje człowiek, zatem czas na piknik. Udaje się znaleźć ustronne miejsce na terenie przykościelnym, gdzie w mile grzejącym słońcu spożyłem zasłużony posiłek.

Jajka stają się stałym elementem piknikowej diety ;-)

Kościół w Wartin - wieża bardzo podobna do tego w Hohenselchow.

Pomnik dla poległych w 1WŚ - z drugiej strony tablica dla tych z kwietnia 1945.

Dzwony z Wartin

Efektowny nagrobek z Wartin
Powrót przez znane już tereny - Sommersdorf, Penkun, Krackow, Lebhen i Grambow do granicy w Lubieszynie. Do domu wracam przez Dobrą, aby zaliczyć pełne 100km, co się udaje. Szalenie miła wycieczka, bez pośpiechu, przy wspaniałej, wiosennej pogodzie.

Mój pomarańczowy skarb....
Wyjazd na długi dystans, ale turystycznie.W Kołbaskowie odbijam na Moczyły/Kamieniec/Pargowo, aby w tej ostatniej miejscowości obejrzeć ruiny kościoła z XIV w. Znajdują się tam też pozostałości po folwarku i należącym do niego parku.

Ruiny kościoła z 1366r. w Pargowie
Potem pora na dojazd do Gartz przez Staffelde i Mescherin, bardzo przyjemny fragment trasy. W odróżnieniu od przejazdu przez Heinrichshof, gdzie można przez kilometr wytrząść się na marnym bruku. Kolejna miejscowość po drodze do Casekow to Hohenselchow, gdzie w koncu badam otoczenie kościoła.

Kościół w Hohenselchow.
Inspekcja udana, łupem padają dwa pomniczki - jeden dla poległych w 1szej, drugi dla tych z 2giej wojny światowej.

Denkmal 1914-1918 Hohenselchow

Denkmal 1945 Hochenselchow
Przez Casekow jadę w kierunku celu wycieczki, czyli "zamku" w Wartin. Z zamku wyszedł pałac i to niezbyt imponujący, ale zawsze to coś nowego na mapie osobistych odkryć.

Pałacyk w Wartin - stoi samochód, może można zwiedzać???
Nie samą jazdą żyje człowiek, zatem czas na piknik. Udaje się znaleźć ustronne miejsce na terenie przykościelnym, gdzie w mile grzejącym słońcu spożyłem zasłużony posiłek.

Jajka stają się stałym elementem piknikowej diety ;-)

Kościół w Wartin - wieża bardzo podobna do tego w Hohenselchow.

Pomnik dla poległych w 1WŚ - z drugiej strony tablica dla tych z kwietnia 1945.

Dzwony z Wartin

Efektowny nagrobek z Wartin
Powrót przez znane już tereny - Sommersdorf, Penkun, Krackow, Lebhen i Grambow do granicy w Lubieszynie. Do domu wracam przez Dobrą, aby zaliczyć pełne 100km, co się udaje. Szalenie miła wycieczka, bez pośpiechu, przy wspaniałej, wiosennej pogodzie.




