Cyklista z jajami - czyli piknik w Rieth
Sobota, 23 marca 2019
· Komentarze(4)
Planowana ze strachem próba przejechania pierwszej w tym roku setki i to na góralu. Ze strachem, bo dopiero 7 raz na rowerze, ale z uwagi na zbliżające się kolarskie wydarzenie firmowe na dystansie 100km musiałem sprawdzić, czy podołam. Trasa została wybrana w ostatniej chwili ze względu na układ wiatrów, bo chciałem mieć ulgę na powrocie. Trasa bywalcom mojego blogu dobrze znana, nie ma co się rozpisywać, zwłaszcza, że skupiałem się na jeździe, nie na walorach turystycznych. Odcinek Trzebież - Nowe Warpno to sporo robót remontowych na drogach. Rozkopany wyjazd z Trzebieży, zdjęty bruk w Brzóskach, rozkopana cała Warnołęka. Nie wjeżdżam do NW, bo planuję piknik na plazy w Rieth. Nie zabrałem niestety estetycznej serwetki w kratkę, ale i tak nie byłoby jej na czym rozłozyć, bo tam sa tylko betonowe siedziska, nie ma stołu jak sie okazało... Zakrakło miejsca na zdjęciu na kanapkę z pożywnym humusem, banana oraz sporej porcji gorzkiej czekolady...

Tytułowe jaja ....
Na przystani stoją zacumowane dwa pływające domki - projekt współfinansowany przez UE. Jak widać potrzeby sąsiadów plasują się już wyżej, niż nasze banalne drogi czy wodociagi ....

Powrót przez leśną ścieżkę nasypem kolejki do Hintersee i dalej przez Glashutte, Grunhoff, Pampow, Blankensee i Dobrą do domu.
Nogi słabe, ale jakoś się udało pokonać tą trasę. Sportowca ze mnie już nie będzie, ale parę dalekich pikników w tym sezonie sobie zafunduję.

Tytułowe jaja ....
Na przystani stoją zacumowane dwa pływające domki - projekt współfinansowany przez UE. Jak widać potrzeby sąsiadów plasują się już wyżej, niż nasze banalne drogi czy wodociagi ....

Powrót przez leśną ścieżkę nasypem kolejki do Hintersee i dalej przez Glashutte, Grunhoff, Pampow, Blankensee i Dobrą do domu.
Nogi słabe, ale jakoś się udało pokonać tą trasę. Sportowca ze mnie już nie będzie, ale parę dalekich pikników w tym sezonie sobie zafunduję.




