#ProjectMonster - daleki nordyk#5

Niedziela, 27 listopada 2016 · Komentarze(6)
Wybity kciuk sprawił, że wybrałem w słoneczne przedpołudnie kijki zamiast roweru. Wybrałem się na rowerowe kółko, maszerowało się całkiem nieźle, za wyjątkiem kawałka szosy Dobra-Wołczkowo. Zasadnicza różnica między chodem a jazdą jest taka, że psy mają duuuużo czasu, żeby człowieka wyczerpująco oszczekać :-)

Przy dobrej marszowej muzyce droga żwawo przesuwa się pod stopami :-)

Komentarze (6)

Jeździłam i z wybitym kciukiem i pogruchotanym nadgarstkiem i z zapaleniem palucha :P Nie ma wymówek :P ;)

starszapani 21:59 czwartek, 8 grudnia 2016

Osobiście nie przepadam za trasą Wołczkowo - Dobra może dlatego, że bardzo często tamtędy wracam do domu. Brakuje mi Twoich wpisów "rowerowych" . Dziękuję za miłe wpisy do moich wycieczek. W dwa poprzednie lata miałem za sobą ponad 15 tysięcy kilometrów, więc obecna trzynastka średnio mnie rajcuje. Pozdrawiam - Janusz

jotwu 17:04 czwartek, 8 grudnia 2016

Piotrek co Ty wyprawiasz.:)
Widze że nie tylko ja jestem na dnie :)

jurektc 13:29 wtorek, 29 listopada 2016

:)

srk23 10:43 wtorek, 29 listopada 2016
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa latdw

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]