Piątkowa piekna pogoda oglądana przez okno w pracy... Sobota - silny wiatr, wschód/południowy wschód. Ale trzeba potrenować, w kwietniu znowy przejazd firmowy trasą Scheldeprijs,a tam lubi wiać. Ze względu na psychikę na tym etapie budowania formy decyduję się na jazdę z wiatrem w drugim etapie wycieczki. Czyli jedziemy na wschód :-) Na twarz krem zimowy na wiatr, na pupę maść na "polskie" asfalty - czy nie pomyliłem ? Chyba nie - zatem w drogę. Wyjazd parę minut po 08:00, bo 10:15 jestem umówiony z kolegą z pracy w Gardnie. Do Rosówka przez Europejską , Przecław i Kołbaskowo - wiatr równo tyra. W Rosówku telefon do kolegi - spotkanie między Gardnem a Wełtyniem umówione. Pedałuję przez Neurochlitz i Staffelde do Gryfina.
Panorama Gryfina
Teraz chwila wspinaczki wyjazdowej z Gryfina drogą 120, docieram do Wełtynia i tam spotykam kolegę, mieszka na Prawobrzeżu, będzie przewodnikiem.
Kościół w Wełtyniu
Mam w planie setkę, jedziemy dookoła jeziora Wełtyń, czyli do Gardna zamiast po 3 km dojedziemy po 18 km :-) Niby nizina, ale trafiają się hopki, przy wmordęwindzie lub mocnym bocznym jedzie się tak sobie. Wiatr potęguje odczucie zimna, nie zatrzymujemy się na fotki - powrócę tam, gdy zrobi się cieplej. Urocze stare kościółki , chciałoby się je obejrzeć dokładniej, a tu każą cisnąć. Trasa wiedzie przez Wirów / Chwarstnicę / przez S3 w Sobieradzu / powrót przez S3 za Drzeninem i Gardno. Na węźle Gryfino boczny wiatr ma siłę obalającą w podmuchach. W Żelisławcu w sklepiku wciągam rogala, batona i tankuję małą puszkę słodkiej smoły. Byle do zwrotu z wiatrem .... Mijamy Kartno, Glinną i w końcu , po 68 km mordęgi zwrot na Dobropole Gryfińskie. Podjazd bez wiatru to po prostu ulga :-) Stamtąd bardzo przyjemny asfalt do Kołowa. Dalej zjechaliśmy nową Drogą Bieszczadzką i udaliśmy się do Kijewa. Stamtąd kolega poprowadził przez zatłoczone parkingi centrów handlowych do ścieżki rowerowej do mostu Cłowego i dalej, do Baltony, gdzie się pożegnaliśmy. Przez most Długi ruszyłem standardową drogą dojazdową do domu - nie pozwolono mi kupić bajgli na obiad.... Podobno mamy je zjeść na miejscu. Kiedyś .....
Dałem radę , potencjał turystyczno-krajoznawczy terenów prawobrzeżnych jest spory, mimo kierowców ZGR ... Pamiętacie Piotra Lato z "Big Brother" ? Całkiem niezły kawałek....
Komentarze (10)
Strojnoś machał już 3 setę. Na anyroadzie robił ze mną co chciał. Będziemy gotowi na kwiecień :-)
Fajny miałeś wyjazd:) Szacunek za to, że wybrałeś jazdę po PL zamiast ciąć w DDRach. No i towarzystwo! Jak przygotowania kolegi, nic o tym nie piszesz?
Widzę, że Ty dziś również nie próżnowałeś. 107 to fajna liczba. Najpierw pod wiatr, później z wiatrem jest zawsze dobrym podejściem. U nas dziś było na odwrót. Pozdrawiam.
Po latach przypomniałem sobie, jaka to frajda pojeździć na rowerze :-)
Nie ścigam się w wyścigach, nie jeżdżę w stadzie (więcej niż 3 osoby to stado), odmóżdżam się walcząc sam ze sobą.
Jestem leszczykiem, po prostu rowerowym leszczykiem :-)