Etap 5 - wypad na Kamieniec

Niedziela, 31 stycznia 2016 · Komentarze(3)
Nie pada, wieje okrutnie - ale nie pada :-) Wybieram się na rower,  decyduję się na jazdę pod wiatr na początek, żeby mieć siłę na powrót. Ruszam ścieżkami w stronę Ustowa , wiatr daje znać o sobie. Staram się tym nie przejmować, to wycieczka, a nie wyczyn.
Docieram do Siadła Górnego i oglądam lapidarium na byłym cmentarzu. Wiele nie zostało, ale zawsze coś. Na tablicy informacyjnej jest zdjęcie denkmala, który na fundamencie zastąpiła figurka NMP. 


Lapidarium w Siadle Górnym  

Nie chcę jechać do Moczył przez pola, obawiając się błota, więc kieruję się do drogi głównej i szwarcówką do Kołbaskowa.


Kościół w Kołbaskowie

Stamtąd docieram do Moczył i zjeżdżam aż do rzeki , z przystani widać resztki śluzy na Międzyodrze.


Śluza w Moczyłach

Na podjeździe przystaję na chwilę przy ruinach kościoła z XIII wieku, który został zniszczony podczas wojny.


Moczyły - ruiny kościoła

Od Moczył do Kamieńca to istna męka pod wiatr, który w otwartym polu duje bezlitośnie, momentami wrażenie jazdy w miejscu...
Jeszcze mnie tak nie wytarmosił.... W końcu docieram do Kamieńca i znajduję osłonę między budynkami.


Kościół w Kamieńcu.

Odechciewa mi się kontynuować pod wiatr do Pargowa, najkrótszą drogą jadę na Rosówek. Tam obracam się plecami do wiatru i od razu lepiej :-) Wracam szwarcówką do Przecławia, stamtąd przez Rajkowo i Ostoję na Gumieńce i przez Krzekowo do domu. Mimo wiatru czerpałem radość z tej wycieczki, może już w końcu minie ta zimowa ospałość.

W piątek byłem na koncercie Możdżera. Posłuchajcie i popatrzcie na te cudowne pejzaże.


Komentarze (3)

We Wkrzańskiej było przyjemnie. Niestety byłem z żoną zamiast roweru.
Za to nad zalewem pizgało niemiłosiernie, więc szacunek za walkę z tym wiatrem na odkrytych polach.

Jarro 19:23 środa, 3 lutego 2016

Raz w tych okolicach byłe

strus 19:00 poniedziałek, 1 lutego 2016
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa dyzrz

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]