Etap 14

Niedziela, 16 lutego 2014 · Komentarze(0)
Niedziela - wieje jeszcze bardziej. Ale szukam kilometrów, w związku z tym w Bismarcku zwalczyłem pokusę odbicia na Blankensee i ruszyłem w nieznane, czyli do Loecknitz. Walczyłem na głównej drodze, przez co zauważyłem różnicę w kulturze jazdy samochodów niemieckich, oni potrafią zauważyć rowerzystę i go uszanować. Nie uszanował mnie za to wiatr i deszcz , który lunął z jasnego nieba.
 mały hardcore, dobrze, że nikt mnie nie słyszał. Koło Ploewen wjazd na ścieżkę rowerową. W Loecknitz herbata w towarzystwie słynnego Kota i dalej w drogę - kierunek Boock / Blankensee. Cisza, spokój, czystość - tylko ten wiatr... Przy wyjeździe z Loecknitz tajemniczy teren otoczony betonowym płotem i drutem kolczastym - podczas wojny produkowano tu amunicję. Rozumiem, że na brak zamówień nie narzekano. Po powrocie na Ojczyzny łono stała trasa Buk/Dobra , mimo wiatru na jazda na Police, Bartoszewo/Głebokie i dom, ciepła kąpiel i zupa, o jaka gorąca i dobra, sam robiłem :-)

Komentarze (0)

Nie ma jeszcze komentarzy.
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa baczy

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]