Pogoda zbyt ładna, żeby siedzieć w domu. Zimowa zbroja na grzbiet i krótka przejażdżka przez Dobrą i Buk , powrót przez Bartoszewo , czyli nieco wydłużona , popularna wśród okolicznych rowerzystów "pętla sławoszewska". Na odcinku Dobra - Grzepnica chyba zakończono już prace drogowe. Przed Głębokim na podjeździe srogo mnie pogromił otyły rowerzysta. Ambicję schowałem do kieszeni, na razie się nie ścigam. Zobaczymy na wiosnę, cwaniaczku.
Jak mogła upaść w naszym kraju gorzelnia, ja się pytam ???
Dawno nic nie grałem, a akurat trafia się smutna okazja....
Dzisiaj mimo zimna wybrałem się z wizytą do Blankensee - przy kościele jest pomnik poświęcony mieszkańcom gminy poległym w wojnie 1914-1918. Zapaliłem tam lampkę, bo w IWŚ walczyły , często przeciwko sobie, miliony Polaków. Młodzi z mojej rodziny nosili carskie szynele, ci ze strony teściowej czapki z C. i K. bączkiem, a ze strony teścia pickelhauby. Jak pogoda pozwoli, to poodwiedzam inne znajome denkmale.
Pomnik w Blankensee
W tamtą stronę dokuczał mi pan przylepka, zauważyłem go w Wołczkowie,przegoniłem na rondku w Dobrej no i się przyczepił, sapał i skrzypiał... Żeby choć pochodził po zmianach, ale nie. Skręciłem na ścieżkę w Buku, on za mną. Bezczelnie usiłował mnie wyprzedzić przed pierwszym podjazdem, ale właśnie na tych podjazdach go zgubiłem. Na chwilę, bo znowu przyczepił się przed rondkiem ale na szczęście pojechał w stronę Stolca.
Jadąc do Dobrej ścieżką rowerową spostrzegłem leżące na ścieżce drzewo - okazało się, że to robota bobra ....
Bobra robota
W Dobrej przy kościele zostawiłem kolejna lampkę i krótką modlitwę.
Pozostało kręcić w stronę domu, myśląc, jak to dobrze, że los oszczędził nam (jak do tej pory) okropności wojny i jak powinnismy być wdzięczni tym, którzy dla nas wolność i niepodległość wywalczyli.
Po latach przypomniałem sobie, jaka to frajda pojeździć na rowerze :-)
Nie ścigam się w wyścigach, nie jeżdżę w stadzie (więcej niż 3 osoby to stado), odmóżdżam się walcząc sam ze sobą.
Jestem leszczykiem, po prostu rowerowym leszczykiem :-)